Skrawki szkła w gardle
Niewypowiedziane słowa
O tym, co powinieneś wiedzieć.
~*~
* perpektywa Luny *
- Fuck .
Zaklęłam cicho a chłopak tylko patrzył z rozbawieniem na moje poczynania. No a ja oczywiście co ? Zerwałam się ze swojego miejsca i szybko podniosłam telefon.
- No co nie cieszysz się na widok braciszka ?
Spojrzałam mu w oczy . W oczy takie same jak jego ojca. Nie mogłam uwierzyć , że to on. Tak się zmienił...
Wydoroślał strasznie.... I głos mu się zmienił. Mimo iż przysięgłam sobie , że płakać nie będę, to momentalnie popłynęły łzy po moich policzkach. Chłopak odłożył torbę i przyciągnął do swojej piersi . Wtuliłam się w niego a on głaskał mnie po włosach mówiąc ciche słowa pocieszenia.
Nie wierzę. Jeszcze kilka lat temu to ja go przytulałam do swojej piersi, a teraz sytuaja uległa zmianie. Chciałam na niego krzyczeć i bić go ale oczywiście nie byłam w stanie. Mimo wszystko nadal był moim małym Jace'm . Tym który rozrabiał. Tym którego kochałam. I który kochał mnie .
Gdy już się trochę uspokoiłam chłopak pocałował mnie w czubek głowy i wyciągnął na długość ramion.
- Niech ci się przyjrzę....
Gdy tak na mnie patrzył i oceniał zmiany ja zrobiłam to samo. Zafarbował włosy . Miał je teraz takie ciemne... Wyglądał tak... Słodko.
Jego brązowe oczy lśniły blaskiem , którego wcześniej u niego nie widziałam. Miał na zębach aparat , który było widać gdy się szeroko uśmiechał ukazując dołeczek w jednym policzku.
Ubrany był w szary podkoszulek , krótkie spodenki oraz czarne Vansy . Dojrzał tak szybko... To straszne. Chciałam by miał dzieciństwo. Chciałam, żeby czuł się kochany. Chciałam dać mu te wszystkie stracone lata.
A nie mogłam....
- No no... Ktoś tu się stał piękną kobietą . - Uśmiechnął się szeroko. Wsadziłam mu palec w dołeczek na co zachichotał. Oh typowy Jace ....
- A ktoś tu też stał się pięknym mężczyzną.... - stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Był taki wysoki. Chyba o głowę wyższy...
- Usiądźmy co ty na to ?
Pokiwałam głową i usiedliśmy na kanapie. Kelner przyniósł już zamówienie a teraz lekko poddenerwowany obsługiwał mojego brata. Gdy chłopak odszedł z zamówieniem zaczęłam z moim bratem rozmawiać o tym co robił , gdzie był...
Opowiadał mi wszystko a ja z zaciekawieniem słuchałam ...
***
- A co tam u mamy ? - przykrywał moją dłoń swoją , wielką. - i u Ojca ? - To oczywiści było powiedziane z niesmakiem...
- Ojciec nie żyje ... - Gdy to usłyszał uśmiechnął się szeroko . - a Mama się totalnie stoczyła....
- Jak to stoczyła? - miał lekko zmartwione oczy.
- Normalnie. Codziennie pije , ćpa robi z siebie dziwkę. Żeby mieć pieniądze na picie...
Chciałam podciągnąć rękawy bluzy, lecz w ostatnim momencie powstrzymał mnie lekko piekący ból. Spojrzałam na brata , mając nadzieję , że nic nie zauważył, ale on patrzył na moje ręce.
Pomiędzy jego brwiami utworzyła się sltaki śmieszny pagórek, który oczywiście wiedziełam, że oznacza iż głęboko się nad czymś zastanawia.
- Czy... Czy mogłabyś podwinąć.... Rękawy ?
Jego głos się lekko łamał, i wiedziałam że gdy zobaczy moje ręcę złamię mu serce, więc tylko pokręciłam głową. Chłopak przesunął sobie krzesło koło mnie i mocno mnie przytulił. Czułam , że jego łzy moczą mi bluzkę.
- Prze-przepraszam Lunko... Jesteś moim słonnecczzzkiem .... W-wiesz o tym ?
Przytuliłam go mocniej , a on korzystając z chwili mojej nieuwagi podciągnął mi rękawy. W jego oczach zobaczyłam ból gdy ujrzał moje blizny, strupki i świeże nacięcia.
- Dlaczego L. ? Chce tylko wiedzieć dlaczego.
Spuściłam wzrok wpatrując się w ręce. Przy nadgarstkach , w miejscu gdzie biegły żyły , znajdowały się blizny po nieudanej próbie samobójczej. Chłopak przejechał palcach po zasklepionej skórze i zaczął całować każdą bliznę po kolei pokazując jak mocno mnie kocha....
Nie mogę uwierzyć jak bardzo za nim tęskniłam....
Gdy skończył spojrzał mi w oczy.
- Chodź idziemy do domu.
- N-nie ... Jace ...
Ale on mnie nie słuchał tylko wziął swoją torbę i wyszedł kierując się w stronę naszego starego domu...
Wiedziałam , że nie wyjdzie z tych odwiedzin nic dobrego i nie myliłam się....
~*~
Odnajdę Cię....
Dokądkolwiek pójdziesz .
***
bardzo długo nie pisałam za co przepraszam ale wena mnie opuściła. Ten rozdział piszę już od tygodnia.
Weronika musisz mnie popęcać bo inaczej nie mam ochoty do pracy ! :D
Klaudia dziękuję że to jeszcze czytasz !
I wszyscy inni!
Kocham was.
Mimo iż spadła mi strasznie czytalność dksuwyuw :(
może we wtorek dodam rozdział ( jak go napiszę ) z okazji moich urodzin? Co o tym myślicie ?
Pozdrawiam mychy .
Zdjęcie Jace'a I Luny !
Niewypowiedziane słowa
O tym, co powinieneś wiedzieć.
~*~
* perpektywa Luny *
- Fuck .
Zaklęłam cicho a chłopak tylko patrzył z rozbawieniem na moje poczynania. No a ja oczywiście co ? Zerwałam się ze swojego miejsca i szybko podniosłam telefon.
- No co nie cieszysz się na widok braciszka ?
Spojrzałam mu w oczy . W oczy takie same jak jego ojca. Nie mogłam uwierzyć , że to on. Tak się zmienił...
Wydoroślał strasznie.... I głos mu się zmienił. Mimo iż przysięgłam sobie , że płakać nie będę, to momentalnie popłynęły łzy po moich policzkach. Chłopak odłożył torbę i przyciągnął do swojej piersi . Wtuliłam się w niego a on głaskał mnie po włosach mówiąc ciche słowa pocieszenia.
Nie wierzę. Jeszcze kilka lat temu to ja go przytulałam do swojej piersi, a teraz sytuaja uległa zmianie. Chciałam na niego krzyczeć i bić go ale oczywiście nie byłam w stanie. Mimo wszystko nadal był moim małym Jace'm . Tym który rozrabiał. Tym którego kochałam. I który kochał mnie .
Gdy już się trochę uspokoiłam chłopak pocałował mnie w czubek głowy i wyciągnął na długość ramion.
- Niech ci się przyjrzę....
Gdy tak na mnie patrzył i oceniał zmiany ja zrobiłam to samo. Zafarbował włosy . Miał je teraz takie ciemne... Wyglądał tak... Słodko.
Jego brązowe oczy lśniły blaskiem , którego wcześniej u niego nie widziałam. Miał na zębach aparat , który było widać gdy się szeroko uśmiechał ukazując dołeczek w jednym policzku.
Ubrany był w szary podkoszulek , krótkie spodenki oraz czarne Vansy . Dojrzał tak szybko... To straszne. Chciałam by miał dzieciństwo. Chciałam, żeby czuł się kochany. Chciałam dać mu te wszystkie stracone lata.
A nie mogłam....
- No no... Ktoś tu się stał piękną kobietą . - Uśmiechnął się szeroko. Wsadziłam mu palec w dołeczek na co zachichotał. Oh typowy Jace ....
- A ktoś tu też stał się pięknym mężczyzną.... - stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Był taki wysoki. Chyba o głowę wyższy...
- Usiądźmy co ty na to ?
Pokiwałam głową i usiedliśmy na kanapie. Kelner przyniósł już zamówienie a teraz lekko poddenerwowany obsługiwał mojego brata. Gdy chłopak odszedł z zamówieniem zaczęłam z moim bratem rozmawiać o tym co robił , gdzie był...
Opowiadał mi wszystko a ja z zaciekawieniem słuchałam ...
***
- A co tam u mamy ? - przykrywał moją dłoń swoją , wielką. - i u Ojca ? - To oczywiści było powiedziane z niesmakiem...
- Ojciec nie żyje ... - Gdy to usłyszał uśmiechnął się szeroko . - a Mama się totalnie stoczyła....
- Jak to stoczyła? - miał lekko zmartwione oczy.
- Normalnie. Codziennie pije , ćpa robi z siebie dziwkę. Żeby mieć pieniądze na picie...
Chciałam podciągnąć rękawy bluzy, lecz w ostatnim momencie powstrzymał mnie lekko piekący ból. Spojrzałam na brata , mając nadzieję , że nic nie zauważył, ale on patrzył na moje ręce.
Pomiędzy jego brwiami utworzyła się sltaki śmieszny pagórek, który oczywiście wiedziełam, że oznacza iż głęboko się nad czymś zastanawia.
- Czy... Czy mogłabyś podwinąć.... Rękawy ?
Jego głos się lekko łamał, i wiedziałam że gdy zobaczy moje ręcę złamię mu serce, więc tylko pokręciłam głową. Chłopak przesunął sobie krzesło koło mnie i mocno mnie przytulił. Czułam , że jego łzy moczą mi bluzkę.
- Prze-przepraszam Lunko... Jesteś moim słonnecczzzkiem .... W-wiesz o tym ?
Przytuliłam go mocniej , a on korzystając z chwili mojej nieuwagi podciągnął mi rękawy. W jego oczach zobaczyłam ból gdy ujrzał moje blizny, strupki i świeże nacięcia.
- Dlaczego L. ? Chce tylko wiedzieć dlaczego.
Spuściłam wzrok wpatrując się w ręce. Przy nadgarstkach , w miejscu gdzie biegły żyły , znajdowały się blizny po nieudanej próbie samobójczej. Chłopak przejechał palcach po zasklepionej skórze i zaczął całować każdą bliznę po kolei pokazując jak mocno mnie kocha....
Nie mogę uwierzyć jak bardzo za nim tęskniłam....
Gdy skończył spojrzał mi w oczy.
- Chodź idziemy do domu.
- N-nie ... Jace ...
Ale on mnie nie słuchał tylko wziął swoją torbę i wyszedł kierując się w stronę naszego starego domu...
Wiedziałam , że nie wyjdzie z tych odwiedzin nic dobrego i nie myliłam się....
~*~
Odnajdę Cię....
Dokądkolwiek pójdziesz .
***
bardzo długo nie pisałam za co przepraszam ale wena mnie opuściła. Ten rozdział piszę już od tygodnia.
Weronika musisz mnie popęcać bo inaczej nie mam ochoty do pracy ! :D
Klaudia dziękuję że to jeszcze czytasz !
I wszyscy inni!
Kocham was.
Mimo iż spadła mi strasznie czytalność dksuwyuw :(
może we wtorek dodam rozdział ( jak go napiszę ) z okazji moich urodzin? Co o tym myślicie ?
Pozdrawiam mychy .
Zdjęcie Jace'a I Luny !
Tak dodaj rozdział jestem za
OdpowiedzUsuńRozdział świetny jak reszta zresztą
<3
To ja dziękuję, że go piszesz! Rozdział jest adsfwgdfdgdfcvxd!!!!!!! Ciekawe co wydarzy sie w domu :D <3333
OdpowiedzUsuńFiu fiu,coraz lepiej,zdecydowanie JESZCZE:D ;*//Klaaudia
OdpowiedzUsuń