wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 13

Podnosimy się, upadamy. Gubimy i znów szukamy.
 Odchodzimy wciąż, powracamy 
Po drodze tam, gdzie zmierzamy 

*perspektywa Jace'a*
 Stoję i patrzę jak moja siostra odjeżdża autobus. Wiem że powinienem dać jej wybór lecz niestety jest ona niepełnoletnia . Oczywiście is też Nie jestem pełnoletni lecz man stały dopływ pieniędzy. I Nie jestem pewny czy poradziłaby sobie tutaj sama. Nie chce by zaczęła Sie puszczać jak nasza matka dlatego nawet jeżeli Nie chce to jedzie I koniec tematu. Zastanawiam Sie co mam zrobić. Staram Sie dodzwonić do Lu ale ona mnie zrzuca a w końcu chyba wyłącza telefon . Wzdycham zrezygnowany I dzwonie do mojego przyjaciela czy moge u niego Sie kimnąć. On oczywiście odpowiada żebym wpadał. Cieszę się że mogę na niektórych starych znajomych jeszcze liczyć. Mieszka niedaleko więc postanawiam, że się przejdę. Po drodze zaczyna padać a po krótkim momencie strasznie leje . Biegnę w stronę domu przyjaciela by jak najmniej zmoknąć.

* Perspektywa Harry'ego.* 
Próbuję się dodzwonić do mojej dziewczyny lecz ma wyłączony telefon. Zaczynam się powoli o nią martwić więc aby uciszyć niepokój biorę Jack'a Daniels'a I piję. 

* perspektywa Jace'a *
 Dochodzę pod drzwi I dzwonie. Otwiera mi dość ładna dziewczyna. 

- Hej... Jestem Jace... Czy jest... 
- O Ty jesteś pewnie przyjacielem Zayn'a ! Mówił mi , że wpadniesz. Ja jestem Cara dziewczyna Zayn'a. 

Uśmiecha się do mnie ciepło I prowadzi do salonu gdzie siedzi mój przyjaciel z jakimś chłopakiem. 

- Jace ! Jak miło Cię widzieć ! 

Chłopak rzuca się na mnie I przewala na ziemię . Tarzamy Się po niej walcząc na niby. Cara I chłopak mają niezły ubaw zresztą my też. Gdy w końcu Nie możemy wyrobić ze śmiechu wstajemy I otrzepujemy ubranie. 

- Carę już znasz. A to jest Louis mój dobry kumpel. Loui to jest Jace . Opowiadałem ci o nim. 

Chłopak szczerzy się od ucha do ucha podchodząc do swojej dziewczyny I chcąc ją pocałować lecz ta robi uniki śmiejąc się. W końcu chłopak łapie jej twarz w dłonie I namiętnie całuje. Patrzymy na to z Louis'em I udajemy wymioty , a następnie wybuchamy głośnym śmiechem. Chłopak podchodzi do mnie, przedstawia się I zaczynamy spokojną konwersację Gdy tamta para gołąbków się mizia . Przyglądam się Zayn'owi I zauważam wiele zmian . Chociaż w sumie to oczywiste że po tak długiej mojej nieobecności się zmieni. Ciało - a przynajmniej te części ciała które widzę - ma pokryte tatuażami . Ma na pewno wypracowaną budowę swojego ciała. Ubiera się raczej w Ciemne kolory . No cóż. Cara I Zayn zwracają w końcu na mnie I Louis'a uwagę. Cara ma lekko zaczerwienione policzki a Zayn szeroki, zwycięski uśmiech na ustach.

 - Może mielibyście ochotę na coś do jedzenia? - pyta mój przyjaciel. 
- myślę , że Nie mamy ochoty oddać ci wszystkiego co byśmy zjedli przy następnym okazie waszych czułości - odpowiada Louis ze śmiechem na co wszyscy wybuchamy śmiechem. 

* Perspektywa Harry'ego * 

Patrzę na zegarek. Jest 3.30 a od Luny żadnej wiadomości. Nie czuję już niepokoju . Wypiłem tyle alkoholu że już nic Nie czuję poza ekscytacją ,adrenaliną I w sumie zmęczeniem . Walę się na łóżko I ostatnia rzecz którą rejestruje mój umysł przed błogim snem to trzaśnięcie drzwi wejściowych I głos którego Nie jestem w stanie rozpoznać. A może po prostu tego Nie chce? Pytam Sie w myślach I daję się otulić spokojem. 
~*~ 
Jak widzicie dodałam rozdział. Owszem możecie być dumni . A przynajmniej co którzy czytają. No Nie ważne. Dla spostrzegawczych ( pewnie nikt tego Nie zauważył ale Nie ważne XD ) . W poprzednim rozdziale Nie było nic że Luna wyłącza telefon . Nie robię żadnych zmian w tym ani poprzednim rozdziale ponieważ to by mnie kosztowało zmiany straszne jednego rozdziału , albo drugiego. Liczę oczywiście na waszą aktywność I proszę o komentowanie nawet anonimowo I podpisywanie jakimś nick'iem którego będziecie używać. 
A I zapomniałabym.
 Dołączają 3 nowe postacie Jak widzicie . Cara , Zayn oraz Louis. Nie opisywałam wyglądu Lou ponieważ no po prostu mi się Nie chciało. Ale na pewno się pojawi ! 
Louis miał być na początku Liam'em XD ale że o ile dobrze pamiętam druga dziewczyna chciała dodać jego postać wiec zmieniłam Li na Lou . Mam nadzieje ze poprawiłam wszystkich Liam'ów XDDD
 Kocham was xx 
a na całą tą notatkę zużyłam 4209 znaków ★

http://31.media.tumblr.com/8af69465ef0ec6996f6ecbd7611da62b/tumblr_mlj59fonpR1sox004o1_500.jpg

wtorek, 10 czerwca 2014

Sprawy Organizacyjne

Więc po pierwsze - zmiana wyglądu Bloga .
 Link do Strony z której Wzięłam Szablon Jest po boku w nawigacji. Dla tych , którzy nie widzą  LINK
Jest Z Lily i jamie'm campbell'em bower'em.

Po drugie - Zmiana jednej postaci. 
A tak dokładniej barat Luny. Teraz jego wygląd będzie ..podkładał" Właśnie Jamie. 

Po trzecie - Czytelnicy.
Smuci mnie to jak przestaliście czytać. wcześniejszej pod rozdziałami były jakiekolwiek komentarze teraz - cisza. 
Przez Takie coś nie mam kompletnie weny. 
Jak tak dalej pójdzie po prostu usunę bloga :c

Po Czwarte - rozdział.
Postaram się jak najszybciej dodać nowiutki rozdział.

Kocham was i dziękuję za 2,495wyświetleń 



piątek, 2 maja 2014

Rozdział 12

-Musimy poważnie porozmawiać, Luna.
-Tak, Jace?
-Nie możesz tu zostać. Matka się stoczyła. Nie chcę żebyś codziennie
widziała jak piję.. Dlatego postanowiłem że zabieram cię do Włoszech,
do mojego domu.
-Jace, wiem że się mną przejmujesz, owszem mam dosyć widoku pijącej i
sprzedającej się matki. Ale mam tu znajomych, przyjaciół.
Moja przyjaźń zaczęła się odradzać, a ty przychodzisz
z taka wiadomością.
Wstałam z ławki. Poszłam w stronę przystanku autobusowego.
-Luna, Poczekaj! Chce zapewnić ci lepsze warunki do życia!
Ale nie rozumiesz, że mam tu bliskie, wspierające mnie osoby?
Wtedy autobus nadjechał, wsiadłam do niego i przez
szybę patrzyłam na smutnego Jace'a, który stał przy starszej Kobiecie,
czekającej na następny autobus.
Wysiadłam dwa przystanki dalej. Nie znałam tej okolicy.
Udałam się w stronę stacji benzynowej żeby spytać gdzie
jest najbliższy sklep spożywczy, dlatego że chciałam
kupić miętowe gumy orbit.
-Przepraszam, gdzie tu jest najbliższy sklep spożywczy?
-A co mamy mały wybór?! Proszę, tam masz napoje, tam słodycze.-burknął sprzedawca
-Nie dziękuje..
Udałam się w kierunku wyjścia.
Co za gbur z tego sprzedawcy-pomyślałam.
Gdy otworzyły się rozsuwane drzwi, usłyszałam dźwięk kropli deszczu
obijający się o blachy budynku.
Cholera, akurat teraz. Stanęłam obok słupa z benzyną i czekałam
aż deszcz przestanie padać. Z minuty na minutę padało 
coraz bardziej.
-Cześć mała, co tak stoisz sama?
-Przepraszam, muszę iść.
Kolejny debil.. Nie miałam wyboru. Udałam się w stronę zabudowań.
Kolorowe domy w deszczu, nadawały miastu tajemniczość.
Cała przemoknięta, zapukałam do piętrowego, czerwonego domu
z dużym ogródkiem.
Otworzyła mi pani, ubrana w zwiewną, morską sukienkę 
i różowe kapcie. Wyglądała na 40-stkę.
-Dzień dobry młoda damo, w czym mogę pomóc?
-Dzień dobry. Chciałabym spytać czy mogę poczekać u pani
na czas deszczu.
-Jasne, zapraszam do środka Mademoiselle..

******
Mademoiselle- panienka.
Cześć. Jestem współprowadzą tego bloga.
To mój pierwszy rozdział i mam nadzieje że się spodoba :)

♠ Przeczytałeś/aś ? Zostaw komentarz i motywuj nas do pisania ♠

piątek, 18 kwietnia 2014

Rodział 11

*pespektywa Luny *
Nie mogłam go zmusić aby zrezygnował ze swojego pomysłu odwiedzin. Jest taki uparty ! Westchnęłam cicho a chłopak spojrzał na mnie z uniesioną brwią. Gdy doszliśmy do domu weszłam pierwsza.
- Mamo mamy gościa !
Piła właśnie Jack'a Daniels'a , a gdy zobaczyła swojego syna zamachnęła się i rzuciła w niego wpół opróżnioną butelką. Jace się uchylił a ja patrzyłam na to z szeroko otwartymi oczyma.
* Perspektywa Jace'a *
Gdy weszłem do środka nie mogłem poznać w tym miejscu mojego domu. Tego w którym zzawsze był porządek . Gdy matka mnie zobaczyła cośjej odbiło . Rzuciła we mnie butelką. Na szczęście się uchyliłem . Postanowiłem , że zabiorę Lunę ze sobą. Do Włoch, tam gdzie miałem mieszkanie. Nie zostawię jej tu. Przecież nasza matka była niepoczytalna ! Moja siostra patrzyła na nią przerażona a ja postanowiłem się wycofać, tak na wszelki wypadek. Dałem znać Lu że poczekam na dole. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi zaczęły się kłócić. Pokręciłem smutny głową i zeszłem na dół.
* Perspektywa Luny *

- Pogrzało Cię?! To twój syn ! A ty w niego butelką rzuciłaś!
- Po chuja go tu przyprowadziłaś ?! Nudzi cio się ?!
- Dobra nie będę z Tobą gadać....
Wyszłam z domu i poszłam na dół do Jace'a . Czekał na mnie na ławce po drugiej stronie. Gdy podeszłam zmartwił mnie jego wyraz twarzy.
- Musimy poważnie porozmawiać....
***
No to teraz mamy problem. Bo historia powoli zmierza ku końcowi ale mogę zrobić tak , że napisze potem takie ich perspektywy a potem będę kontynuować historię parę lat później.
Decydujcie jak chcecie aby było !
Kocham was :*

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 10

Skrawki szkła w gardle
Niewypowiedziane słowa
O tym, co powinieneś wiedzieć.
~*~
* perpektywa Luny *

- Fuck .

Zaklęłam cicho a chłopak tylko patrzył z rozbawieniem na moje poczynania. No a ja oczywiście co ? Zerwałam się ze swojego miejsca i szybko podniosłam telefon.

- No co nie cieszysz się na widok braciszka ?

Spojrzałam mu w oczy . W oczy takie same jak jego ojca. Nie mogłam uwierzyć , że to on. Tak się zmienił...
Wydoroślał strasznie.... I głos mu się zmienił. Mimo iż przysięgłam sobie , że płakać nie będę, to momentalnie popłynęły łzy po moich policzkach. Chłopak odłożył torbę i przyciągnął do swojej piersi . Wtuliłam się w niego a on głaskał mnie po włosach mówiąc ciche słowa pocieszenia.
Nie wierzę. Jeszcze kilka lat temu to ja go przytulałam do swojej piersi, a teraz sytuaja uległa zmianie. Chciałam na niego krzyczeć i bić go ale oczywiście nie byłam w stanie. Mimo wszystko nadal był moim małym Jace'm . Tym który rozrabiał. Tym którego kochałam. I który kochał mnie .
Gdy już się trochę uspokoiłam chłopak pocałował mnie w czubek głowy i wyciągnął na długość ramion.

- Niech ci się przyjrzę....

Gdy tak na mnie patrzył i oceniał zmiany ja zrobiłam to samo. Zafarbował włosy . Miał je teraz takie ciemne... Wyglądał tak... Słodko.
Jego brązowe oczy lśniły blaskiem , którego wcześniej u niego nie widziałam. Miał na zębach aparat , który było widać gdy się szeroko uśmiechał ukazując dołeczek w jednym policzku.
Ubrany był w szary podkoszulek , krótkie spodenki oraz czarne Vansy . Dojrzał tak szybko... To straszne. Chciałam by miał dzieciństwo. Chciałam, żeby czuł się kochany. Chciałam dać mu te wszystkie stracone lata.
A nie mogłam....

- No no... Ktoś tu się stał piękną kobietą .  - Uśmiechnął się szeroko. Wsadziłam mu palec w dołeczek na co zachichotał. Oh typowy Jace ....
- A ktoś tu też stał się pięknym mężczyzną.... - stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Był taki wysoki. Chyba o głowę wyższy...
- Usiądźmy co ty na to ?

Pokiwałam głową i usiedliśmy na kanapie. Kelner przyniósł już zamówienie a teraz lekko poddenerwowany obsługiwał mojego brata. Gdy chłopak odszedł z zamówieniem zaczęłam z moim bratem rozmawiać o tym co robił , gdzie był...
Opowiadał mi wszystko a ja z zaciekawieniem słuchałam ...

***

- A co tam u mamy ?  - przykrywał moją dłoń swoją , wielką. - i u Ojca ? - To oczywiści było powiedziane z niesmakiem...

- Ojciec nie żyje ... - Gdy to usłyszał uśmiechnął się szeroko . - a Mama się totalnie stoczyła....

- Jak to stoczyła? - miał lekko zmartwione oczy.

- Normalnie. Codziennie pije , ćpa robi z siebie dziwkę. Żeby mieć pieniądze na picie...

Chciałam podciągnąć rękawy bluzy, lecz w ostatnim momencie powstrzymał mnie lekko piekący ból. Spojrzałam na brata , mając nadzieję , że nic nie zauważył, ale on patrzył na moje ręce.
Pomiędzy jego brwiami utworzyła się sltaki śmieszny pagórek, który oczywiście wiedziełam, że oznacza iż głęboko się nad czymś zastanawia.

- Czy... Czy mogłabyś podwinąć.... Rękawy ?

Jego głos się lekko łamał, i wiedziałam że gdy zobaczy moje ręcę złamię mu serce, więc tylko pokręciłam głową. Chłopak przesunął sobie krzesło koło mnie i mocno mnie przytulił. Czułam , że jego łzy moczą mi bluzkę.

- Prze-przepraszam Lunko... Jesteś moim słonnecczzzkiem .... W-wiesz o tym ?

Przytuliłam go mocniej , a on korzystając z chwili mojej nieuwagi podciągnął mi rękawy. W jego oczach zobaczyłam ból gdy ujrzał moje blizny, strupki i świeże nacięcia.

- Dlaczego L. ? Chce tylko wiedzieć dlaczego.

Spuściłam wzrok wpatrując się w ręce. Przy nadgarstkach , w miejscu gdzie biegły żyły , znajdowały się blizny po nieudanej próbie samobójczej. Chłopak przejechał palcach po zasklepionej skórze i zaczął całować każdą bliznę po kolei pokazując jak mocno mnie kocha....
Nie mogę uwierzyć jak bardzo za nim tęskniłam....
Gdy skończył spojrzał mi w oczy.

- Chodź idziemy do domu.
- N-nie ... Jace ...

Ale on mnie nie słuchał tylko wziął swoją torbę i wyszedł kierując się w stronę naszego starego domu...
Wiedziałam , że nie wyjdzie z tych odwiedzin nic dobrego i nie myliłam się....

~*~
Odnajdę Cię....
Dokądkolwiek pójdziesz .
***
bardzo długo nie pisałam za co przepraszam ale wena mnie opuściła. Ten rozdział piszę już od tygodnia.
Weronika musisz mnie popęcać bo inaczej nie mam ochoty do pracy ! :D
Klaudia dziękuję że to jeszcze czytasz !
I wszyscy inni!
Kocham was.
Mimo iż spadła mi strasznie czytalność dksuwyuw :(
może we wtorek dodam rozdział ( jak go napiszę ) z okazji moich urodzin? Co o tym myślicie ?
Pozdrawiam mychy .

Zdjęcie Jace'a I Luny ! 
http://25.media.tumblr.com/a3f96b7398f885f14c7295ca407f1e4e/tumblr_moiqxis6Rb1rl3txlo1_500.jpg

czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 9


 Wzywam swoje koszmary
Wciąż i na nowo
Jestem 
Własnym zniszczeniem .
~*~
* Perspektywa Luny *
 Wyszłam od Evelyn i skierowałam się w stronę kawiarenki . Nie wiedziałam czyz powinnam tam iść. Ale Jace... Matko święta ! 
Żeby to wszystko piorun strzelił !

~~~ 

- Nie mogę tu zostać Lunko. Dobrze o tym wiesz.

Chłopak dotknął mojego policzka. Z moich oczu trysnęły łzy . Jak on może mi to robić?! Zostawić mnie z nim. Samą. Wtuliłam się w jego tors. Był młodszy o dwa lata , a mimo to u tak wysoki. 

- Dlaczego ? Tatko na pewno...
- Lunka proszę.... 

I odszedł. Na nie wiadomo ile. Nie wiadomo gdzie. Wsiadł na statek i odpłynął. A ja stałam i spoglądałam za tym statkiem. Moje policzki były mokre od ciągłych łez. Jest młodszy. Powinien ze mną być....
Jestem tylko małą dziewczynką....
~~~

Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać. O nie ! Co to to nie ! Już się napłakałam przez niego. Wystarczy .
Doszłam do naszej kawiarenki. Usiadłam na kanapie jak najdalej wejścia. Podszedł do mnie młody kelner i spojrzał na mnie błyszczącymi oczyma . 

- Coś podać ? 
- poproszę latte . 
- coś jeszcze ? 

Spojrzałam na niego . On chciał ze mną flirtować. Zjechałam go całego wzrokiem. Umięśniony, opalony tors prześwitujący przez koszulkę. Włosy przystrzyżone. Niebieskie , mądre, błyszczące oczy. Czarujący uśmiech . 
Gdy tak na niego patrzyłam zarumienił się. 
Nie nie mój typ. 

- Jeżeli zaraz nie pójdziesz po moje zamówienie to tak. Poproszę wtedy o spotkanie z twoim szefem.

Uśmiechnęłam się rozbrajająco , a chłopak natychmiastowo pobladł i oddalił się. Parsknęłam śmiechem . No pewnie. 
Wyjęłam z Torby mojego I'phone'a i zaczęłam obczajać Twittera. Oczywiście był jakiś kolejny trend z polski . Zapraszał zespół ,, Direction One " * do nich. Zazdroszę tym dziewczyną. Potrafią tyle zrobić dla swoich idoli . Westchnęłam cicho i weszłam w Flappy Birds. Ta gra mnie tak denerwowała ! Ale wciągała. W pewnym momencie na mój stolik padł cień . Nie podniosłam wzroku znad telefonu. 

- A co to za piękna dziewczyna siedzi tutaj sama ? 
- Ta. Od tej pięknej dziewczyny dostaniesz zaraz w twarz jeżli się nie odwalisz.

Chłopak na moje słowa wybuchł śmiechem a ja uniosłam lekko brew w geście zdzidziewinia. Gdy wreszcie się uspokoiłam poczyłam na sobie jego przeszywający wzrok.  

- Nie ładnie tak się odzywać do brata Lunko ...

I takim sposobem po raz drugi tego dnia mój telefon wylądował na ziemi ...
~*~
Łatwiej się poddać 
Niż o szczęście walczyć
Tak się dzieje
Kiedy nikt nie walczy o Ciebie . 
***

* Direction One - HAhahahahahha jak widzicie ... Moja wena. Ale osoby które oglądały Video Diaries zakumają o co chodzi XD

***
Jak widzicie macie fragment cofnięcia się w przeszłość Luny. 
Krótki rozdzialik bo śpię już . Jest to takie coś , że piszę , piszę i nagle zamykam oczka . Gdy opada mi telefon to zaczynam pisać dalej . I tak w kółko. Ale rozdział macie. 
* oklaski + 
danke danke. 
Kocham .
Miłego dnia
dobranoc
czy jak tam chcecie 

 ~ przeczytałeś/aś ? Zostaw komentarz. ~ 

środa, 19 marca 2014

Rozdział 8


 Zaklęta w chwilę
Nic nie drgnęło, gdy uierałam
Nikt nie wiedział , że umierałam
Nikt
Oprócz tego , który mnie zabił.
~*~
* Percpektywa Luny *
- Halo? - na ustach miałam szeroki uśmiech a mój głos był rozbawiony.

- Lunka ? To ty ? Z Tej strony Jace ...

Nie . To nie możliwe. Poczułam , że telefon wypadł mi z dłoni . Uśmiech nagle zniknął mi z ust . Widziałam , że Eve próbowała się dowiedzieć co się stało . Jak robot Podniosłam telefon i przystawiłam do ucha. Jace... Mały Jace ... Nie to nie możliwe ... To jakiś głupi żart ...

- LUNO ! Odezwij się ! - słyszałam że chłopak był poddenerwowany .
- Jestem , jestem . C-co się ... Jak ...
- Jestem na lotnisku . Chciałbym się z Tobą spotkać ...  Lunka proszę....
- Czekaj chwilkę... Muszę to wszystko uspokoić...
- Dobrze. Ale o 12.30 widzimy się w naszej kawiarence.

I się rozłączył. Popatrzyłam na ten telefon jak na ... Nawet nie wiem na co . Po chwili spojrzałam na Evelyn .
Dziewczyna miała zatroskany wzrok. Skierowałam moje oczy na wyświetlacz by ustalić godzinę. 12. Mam 30 minut.

- Och skarbie... Evelyn ja ....
- Tak domyślam się musisz iść . Leć . Tylko ....

I usłyszałyśmy dzwonek. Spojrzałyśmy zdziwione na drzwi i poszłyśmy do nich. Ev je otworzyło a widząc Niall'a za nim chciała natychmiast je zatrzasnąć lecz chłopak postawił nogę i jej się nie udało.

- Evelyn skarbie. Daj mi 5 minut. Proszę.

Widziałam , że w dziewczynie jest burza . Nie wie czy mu pozwolić. Przytuliłam ją by dodać jej otuchy .

- Poradzisz sobie . - szepnęłam jej do ucha . I zaraz odsuwając się od niej powiedziałam - wpadnę do Ciebie później .

Cmoknęłam ją w policzek i wyszłam posyłając Niall'owi zabójcze spojrzenie .

* Perspektywa Evelyn *
Wpuściłam go do środka starając się nie patrzeć na niego. Zamknęłam drzwi , a chłopak chciał mnie przytulić lecz ja tylko się odsunęłam wpatrując się trwale w ziemie.
Usłyszałam jak chłopak ciężko wzdycha .

- Evelyn ... Ja ...
- Nie staczaj się Niall . Clarissa pewnie na Ciebie czeka. Co cię obchodzi jakaś tam Evelyn .
- NIE ! Błagam nie mów tak !

Chłopak padł na kolana , objął ramionami mnie w tali i przytulił do brzucha .

- Kocham tylko Ciebie. Nie ją. Ona... Ona wsypała mi coś do drinka . Albo dostałem tabletkę gwałtu . Evelyn błagam . Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie. Nawet to , że z nią spałem ....
- Czekaj jak to z nią spałeś ?
- T-to Luna Ci nie powiedziała ?
- Nie ? - z moich oczu leciały łzy . Nie . To nie możliwe . On .... Nie nie nie !
-  skarbie nie płacz nie możesz . Te łzy nie są mnie warte .

Chłopak wstał i scałował z moich policzków łzy . Nie mogłam uwierzyć .... Mimo iż wiedziałam , że.... Nie . Zsunęłam się po drzwiach i ukryłam twarz w dłoniach . Chłopak kucnął obok mnie i przyciągnął do Siebie . Wtuliłam się w jego tors i rozpłakałam na dobre .
~*~
Czuwaj nade mną, gdy idę
Czuwaj, choć być tu nie możesz.
***
O MATKO PRZEPRASZAM ŻE TAKI .... NO WIDZICIE JAKI .
ALE NIE CHCIAŁAM TEGO WSZYSTKIEGO TAK
NO WIECIE
HYM
TAK WSZYSTKIEGO NAWALIĆ
W NASTĘPNYM ROZDZIALE PEWNIE DOWIECIE SIĘ KTO TO JACE !
WOHOOO
CO DO IMIENIA ...
DLACZEGO JACE ?
HHAHAHHAHAH KLAUDIA I PATI BĘDĄ WIEDZIEĆ XDDDD
POZDROWIENIA DLA TEGO SKUR*YSYNA HAHAHHA POSTANOWIŁAM DODAĆ TAKĄ POSTAĆ .
NIE , ŻE ONA BĘDZIE TAKA JAK ORYGINALNY JACE ALE NIE MIAŁAM POMYSŁU NA IMIĘ I TAKIE NAGLE ,, O MOŻE JACE ? " I MAMY ! :D
POZDRAWIAM MYCHY <3


 ~ przeczytałeś/aś ? Zostaw komentarz. ~

Obserwatorzy